Stare kontra nowe – Honda CBR954RR vs Suzuki GSX-R 1000 K9

Tadaaaam! Prosiliście o małe porównanie, to macie. Oczywiście jest czysto subiektywne i nie musicie się ze mną zgadzać, ba, nawet fajnie jakbyście się w czymś nie zgodzili – byłoby o czym dyskutować :) A więc czas start – stare kontra „nowe”. W cudzysłowu, bo to „nowe” ma już prawie 7 lat :)

Moc
Ahmmm… Raczej trudno porównywać pojazd mający 154KM do 182KM w Gixxerze. Nie da się ukryć, że Suzuki mimo 13kg masy więcej (oba pojazdy zalane) zbiera się żwawiej. Niemniej nie powiedziałabym, że 954RR to leniwy motocykl. Tym bardziej, że mój egzemplarz ma -1 z przodu i +1 z tyłu, a takiej zmiany przełożeń ciężko nie poczuć. Tak czy inaczej i w sprincie, i podczas stawiania na koło, Gixxer ma sporą przewagę. Na brak mocy w Hondzie generalnie nie ma jednak co narzekać, chyba, że ktoś od lat dosiada sportowych, nowych litrów. Wtedy zapewne poczuje się na 954RR jak na kucyku. Niestety, lata robią swoje, technologia idzie do przodu – litry (lub „prawie litry) z początku XXI wieku są po prostu słabsze od współczesnych superprodukcji i tyle.

Suzuki GSX-R 1000 K9 wheelie

Hamulce
Użytkownicy Suzuki pewnie nie będą zaskoczeni, że w tej kategorii zdecydowanie wygrywa… Honda. I zdecydowanie jest to ZDECYDOWANIE słowo nie na wyrost. Zdecydowanie pewniej i szybciej zatrzymuje się stary poczciwy Fireblade. Ukłon w stronę inżynierów spod znaku skrzydełek. Wykonali kawał dobrej roboty. Dodam, że oba motocykle pozbawione są ABS-u i innych bajerów wspomagających hamowanie, oba mają przewody w stalowym oplocie i świeży płyn. Po prostu 954RR jest skuteczniejsza i to wyraźnie. Ten motocykl sam staje na przodzie, bez większego proszenia. Gixxer ma raczej spowalniacz niż hamulec, co mocno mnie boli. Zresztą nie bez powodu wielu użytkowników tego modelu bierze się za przeróbki układu hamulcowego.

Honda CBR954RR Fireblade

Prowadzenie
Nie mogę powiedzieć złego słowa na Gixxa, ale w tej kategorii również na prowadzenie wysuwa się Fireblade. K9 jeździ jak standardowy litr – szybko, ale zdecydowanie bardziej topornie jak motocykle klasy 600ccm. 954RR to taka mała hybryda – masa jest stosunkowo niska, a zwinność i mobilność zaskakująco wysoka. Po przesiadce z GSX-R-a poczułam się na niej jak na sześćsetce. Brakuje mi tylko stompgripów, ale to kwestia doposażenia i przyzwyczajenia. Honda skręca żwawo i lekko, zresztą nie bez znaczenia jest w tym wypadku wspomniana już wcześniej niższa masa oraz sensowne wyważenie. Ze współczesnymi litrami trzeba jednak nieco mocniej „powalczyć”, chyba, że mamy do dyspozycji np. nową Yamahę R1, która zmienia kierunek jazdy wyjątkowo sprawnie… No ale nie o niej miałam pisać :)

Honda CBR954RR Fireblade

Komfort
Tym razem Suzuki zadaje poważny cios „Blademu”. Pozycja na Gixxie jest zdecydowanie bardziej komfortowa, a zawieszenie nieco miększe (bez przesady, ciągle mówimy o motocyklu sportowym – kanapy się nie spodziewajcie). Gixx zdecydowanie bardziej dostojnie pokonuje nierówności. Oczywiście sporo można poprawić ustawieniem zawieszenia i jego serwisem, ale to temat na inną bajkę. Póki co, Suzuki jest po prostu wygodniejsze i kropka.

Suzuki GSX-R 1000 K9

Spalanie
Mój ulubiony temat. Jeśli zainteresował was tytuł i z niecierpliwością czekacie na liczby, rozczaruje was. Oba spalą tyle ile wleje i nawet nie zamierzam tego liczyć. Niech biorą ile chcą, byle był pełen ogień!

Podsumowując… Oba modele są moim skromnym zdaniem całkiem udane. Każdy ma swoje plusy i minusy. Gixx jest oczywiście nowszy, ładniejszy (rzecz gustu), ale też sporo droższy. Fireblade nadrabia przyjaznym charakterem, niską masą i ceną. Tak czy inaczej, oba mogę z czystym sumieniem polecić :)