Wszystkie wpisy, których autorem jest motokaren

Jaraj się ziom

Żyjemy w strasznie dziwnych czasach. Z jednej strony każdy (prawie) uskutecznia autopromocje w internecie i na pierwszy rzut oka świat wygląda na przepiękny, z drugiej, większość ludzi ma kłopot ze sobą normalnie porozmawiać. Nie wspominam już nawet o tym, że jeśli wychylę się z tym, że potrafię i lubię słuchać, nieraz mam problem skończyć rozmowę. Większość osób jest cholernie samotna, a brak zrozumienia i sensu życia zabija albo lansem w internecie, albo jakimś fikcyjnym związkiem, którego trzyma się jak klecz psiego zadka, próbując sobie wmówić, że jest dużo lepiej niż jest w rzeczywistości, bo boi się samotności, opcjonalnie boi się podjęcia jakiegoś ryzyka i powalczenia o coś lepszego. Norma.

Ale ja nie o tym, to znaczy nie tym razem. Wmawia się nam, że musimy to i tamto, że wypada to, albo tamto, nie można tego, a tego się nie powinno… A że tak zapytam zupełnie poważnie – jeśli nie robię innym krzywdy, to dlaczego nie mogę robić tego co ja chcę? Bo X czy Y powie, że coś ze mną nie tak? Może mówić ile chce, jeśli sprawi mu to wyraźną ulgę i poprawi nieco humor. Nawet mnie to ucieszy, że wywołam uśmiech na czyjejś twarzy, nawet jeśli to z zawiści albo zazdrości. Problemem jest to, że uwieszamy się na tych opiniach innych, jakby byli Bogami w ludzkiej skórze i dajemy sobą sterować, nieraz poświęcając własne szczeście po to, żeby spodobać się innym. A to my mamy być szczęśliwi i nasi bliscy, nie cała reszta dookoła. Taka głupia pułapka akceptacji społecznej. Jasne, każdy chce być fajny, ale dobrze byłoby też czuć się z tym dobrze, a nie na siłę imponować innym, a w rzeczywistości nie czerpać z życia żadnej przyjemności. A większośc tak żyje, smutne, ale prawdziwe.

Przykład motocyklistów. Powiedzmy, że Ci, którzy czepią z tego prawdziwy fun, nie są zbyt lubiani przez resztę społeczeństwa. Debile, psychole, degeneraci i takie tam. Najlepiej ich rozstrzelać, bo są głośni, niebezpieczni i mordują małe dzieci. Powiedzmy, że „po cywilu” nie wyglądam na motocyklistę, a już tym bardziej na taki rodzaj motocyklisty, jakim jestem. Dosyć szczupła, blondynka, zazwyczaj uśmiechnięta, aniołek w ludzkiej skórze i nagle bum. Ścigacze? Prędkość? Wariactwo? A zaraz za tym ucieczki i kradzieże na zlecenie. I nagle każdy próbuje mnie przerobić i przekonać, że szydełkowanie jest fajniejsze. Że lepiej by mi było, gdybym została przedszkolanką, a do pracy jeździła Fordem 1,0 w gazie. Świetnie, tylko to ja wiem, co mi sprawia przyjemność i to ja decyduję o tym, co jest „fajne” a co nie jest. Dla mnie. Nie muszę się wszystkim podobać, trudno. Sporo czasu zajęło mi dojście do momentu, w którym nie przejmuję się opiniami ludzi bezwartościowych dla mnie. Ale polecam, to bezcenna umiejętność.


Życia nikt za mnie nie przeżyje, więc nikt mi go nie będzie ustawiał. Ludzie to uwielbiają. Udawać mądrych i dawać najlepsze na świecie rady. Szkoda, że zazwyczaj sami są nieszczęśliwi w swoim życiu i siedzi im jak drzazga w stopie to, że ktoś może się po prostu szczerze uśmiechać, bo jest mu całkiem dobrze. I szydzą z każdego kroku, tkwiąc w domu przez telewizorem lub komputerem, oglądac i oceniając to, co ktoś coś robi. A oni sami potrafią tylko wyśmiewać lub dawać „dobre” rady. Na szacunek zasługuje ten, który próbuje walczyć o swoje szczęście, a nie ten, który usiłuje zabrać komuś czyjeś albo poprawia sobie własne ego krytyując innych, podczas gdy sam nie miałby odwagi na nic.

Namawiam was, motywuje, prowokuje – działajcie i to dla siebie, i najbliższych, a nie na pokaz. Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż że się nie zrobiło. Świat jest piękny, a życie krótkie. Nie mamy nieskończonej ilości czasu do dyspozycji, tak naprawdę mamy go niesamowicie mało. Żyjcie naprawdę, a nie wirtualnie. Kombinujcie, jak osiągać swoje małe i duże cele, nawet jeśli innym wydają się głupie. I pamiętajcie o tych, którzy są z wami mimo wszystko, ciągną do góry, wybaczają błędy, motywują, wspierają – bo takich ludzi przez życie przewija się naprawdę mało, wręcz na palcach jednej ręki. I przez własną głupotę można ich stracić. Czasami Ci najważniejsi są cały czas gdzieś blisko nas, a my ich nie zauważamy. Po czasie bywa za późno. Każdy uczy się na własnych błędach, wiem coś o tym – ale czasem warto też na cudzych :) Jak to mawia pewne mądre powiedzenie – wilki nie przejmują się tym, co sądzą o nich barany. A wilki to bardzo mądre zwierzęta – i ich wataha jest dla nich najważniejsza ;)

Reklamy