Archiwa tagu: motywacja

Przegrane życie

Uwielbiam ten klimat. Wracając w nocy przez miasto, gapić się przez szyby samochodu na ciemność i światła latarni. W niektórych domach jeszcze pali się światło, w innych już cisza i spokój. Na ulicach pustki, wreszcie można odetchnąć od zgiełku. Popatrzeć, pomyśleć. Ciach, refleksje.

Bardzo cenie sobie życie, odkąd los chciał mi je brutalnie zabrać. Zajebiście cenie ludzi, szanuję ich i staram się zawsze zrozumieć. Co więcej, pęka mi serce, jak nie mogę pomóc komuś, na kim mi zależy, w jakikolwiek sposób. Jesteśmy tu tak krótko, że marnowanie czasu to istna zbrodnia. Jedno kliknięcie „delete” i ktoś znika na zawsze. Cyk, nie ma. Mamy to do siebie, że wpadamy w jakiś szalony wir dnia codziennego, zapominając zupełnie o tym, co jest ważne. Nie te kurwa świecące Rolexy, ubrania wprost z Mediolanu i srajfony w kieszeniach przy dupie. Zostań sobie z tym wszystkim sam gdzieś daleko, bez opcji lansu przed innymi i sam zobaczysz, co to wszystko jest warte. Ale ja nie o tym dziś.

Życie toczy się różnie, każdemu inaczej. Są tacy, którzy mają względnie łatwo i tacy, którzy od zawsze mają przejebane. Urodzić się z Downem, bez nóg czy z nieuleczalną chorobą genetyczną, to jest problem. Czasem problemy stwarzamy sobie też sami, niszcząc sobie życie przez wiele lat. Nikt mi nie wmówi, że człowiek zdrowy nie ma żadnych perspektyw. Zawsze, ale to zawsze kurwa można coś zrobić. Nie próbować, nie podejmować rękawicy, nie robić nic, to jak nie żyć. Po co żyć, skoro nie ma się celów, planów, perspektyw? A czemu się ich nie ma? Bo się ich nie wyznacza. Nikt za nikogo nic nie zrobi.

Co więcej, każdy jest kowalem swojego losu i wiecznego pierdolenia też nie akceptuję. Można mieć łatwiej lub trudniej, ale ilość ludzi, którzy wygrzebali się z bagna dowodzi, że da się wyjść ze wszystkiego. Nawet z najgorszego ścierwa, jakie można sobie wyobrazić. Mówienie „nie da się” oznacza tyle, co „będę sobie dalej wegetować”. Bo satysfakcja ze zrobenia czegoś, nawet z najmniejszego kroku, nieraz napęda tak, że można przenosić góry. Wystarczy impuls, żeby się odpalić. Tylko trzeba chcieć.

Czasami własna motywacja słabnie, wtedy z pomocą przychodzą inni. Ja dziękuję tym, którzy kopią mnie w dupę, a ja wiem, że dla mnie wspieranie własnego faceta, mamy czy przyjaciół jest i będzie zawsze priorytetem. Bo razem można naprawdę zajebiście dużo. A patrzeć, jak ktoś z Twoją pomocą pnie się w górę albo wychodzi z totalnego gówna, to jeden z lepszych widoków na tym świecie. Bezcenny. Naprawdę bezcenny. Nie zamieniłabym tego na żaden hajs i żadnego spasionego Mercedesa.

Ktoś Cię dołuje? Mówi, że się nie uda? Nie próbuj, bo bez sensu? Masz się wywrócić, to się wywróć, zbierz doświadczenia i próbuj dalej, a nie słuchaj tych, którzy kompletnie niczego w życiu nie osiągnęli. Sfrustrowany gad, który potrafi tylko ciągnąć w dół jak kotwica, to żaden autorytet i naprawdę słuchać nie ma kogo. Nie chodzi o lans, nie chodzi o wywyższanie, chodzi o robienie w życiu czegoś fajnego. Realizowanie siebie, pasji, podróży. Kuźwa, po to żyjemy, żeby mieć banana na ryju, a nie wiecznego doła i kombinowania „co by tu dziś robić”, żeby się nie zanudzić na śmierć. I wtedy z pomocą przychodzą imprezy, używki i poczucie bycie królem życia. Szkoda, że tylko na jedną noc i na późniejsze 3 dni doła, albo trwałego zrycia głowy. Balety są świetne, ale dla szczęśliwych, a nie dla sfrustrowanych. Na nich to się odbije czkawką i wróci jak bumerang, no chyba, że wpadną w taki ciąg, że nie będą schodzić z bomby. I zaciemnianie obrazu zabijaniem czasu na siłę tu nic nie pomoże.

Moi drodzy, wybaczcie wulgaryzmy i nieco agresywny ton, ale czasem muszę. Życie to nie je bajka. Los was głaskać po główce nie będzie. Trzeba mieć twardą dupę. I mieć te głupie marzenia i siłę, żeby je próbować realizować, nawet jak szydzą z was i się śmieją. Lepiej przyjrzyjcie się życiu tych, którzy się śmieją. Zazwyczaj to są właśnie najwięksi przegrani życia. I szykują wam bezpieczne miejsce u swojego boku. Nie uciekaj od życia, tylko z nim walcz. Z pomocą ludzi, którzy są przy Tobie za każdym razem. Po prostu weź się kurwa w garść.

Reklamy