Archiwa tagu: motocykliści

Psychologia motórzysty

Pewnie część z was kojarzy ten fakt, część nie.. Ale studiowałam psychologię. Mało, że studiowałam, nawet ją skończyłam i mam te trzy magiczne literki mgr przed nazwiskiem. Któregoś dnia mój promotor zadał mi kilka pytań odnośnie kierowców motocykli. Mimo młodego wieku (młody chłop, jeszcze przed czterdziestką) i ogromnego doświadczenia psychologicznego stwierdził, że tego tematu jego głowa zupełnie nie jest w stanie ogarnąć. I praktycznie na żadne z jego pytań nie potrafiłam odpowiedzieć nic mądrego. Nic. Po co ryzykujecie? Co odpowiedzieć? Bo lubimy?

A tak w ogóle czy każdy człowiek „żyjący” motocyklami ma w sobie jakiś pierwiastek szaleństwa, który objawia się w całym życiu? Czy w jakimś stopniu jesteśmy do siebie podobni? Nie wiem, niespokojni z natury, skłonni do różnego rodzaju ryzyka, łącznie z innymi sportami ekstremalnymi czy też używkami? Z ciekawości trafiłam nawet na artykuł „Motocykliści – analiza socjologiczna”, ale mówiąc szczerze niewiele on pokazał, bo jak zwykle nie pisał go motocyklista… A nawet gdyby tak było, to określenie „motocyklista” jest zbyt szerokie, żeby je opisać w konkretny sposób. Wiadomo, że stunter czy też typowy wyścigowiec uliczny to zupełnie inny typ człowieka niż kierowca choppera czy turystyka, poruszającego się tylko w Bieszczady. Moje rozważania dotyczą tylko tych durnych, bezmózgich psychopatów na ścigaczach, czyli między innymi mnie.

Z logicznego punktu widzenia narażanie się na chroniczny stres i tak ogromne dla przeciętnego człowieka ryzyko jest w ogóle ewolucyjnie i biologicznie nieuzasadnione. Ale już pomińmy kwestię po co, bo właściwie można ją zamknąć stwierdzeniem „bo to nas jara”. Widocznie uczucie ekscytacji i pozytywnego nakręcenia zabiera nam resztki logicznego myślenia. Każdy, kto odwalił w swoim życiu sporo numerów na motocyklu dobrze wie, że po powrocie do domu i odtworzeniu nagrań (jeśli takowe przypadkowo są) „na chłodno” czasem nie może się nadziwić swojej głupocie… A i tak jest podjarany jakby właśnie wciągnął sporą działkę kokainy.

Honda 954RR wheelie

I co dziwne, każdy się w jakiś sposób boi. Tylko zazwyczaj dzieje się to wtedy, kiedy na motocyklu nie siedzimy. Wystarczy przejechać kawałek i zdrowy rozsądek zawija z powrotem do domu, bo akurat przypomniał sobie że zostawił czajnik na gazie. Wystarczy przestawić jakąś magiczną klapkę w mózgu i już jest się na innej planecie. Bez problemów dnia codziennego, a przede wszystkim bez analizy sytuacji. Może to wynika z tego, że po prostu tak ekstremalnie skupiamy się na samej jeździe, że prędkość i adrenalina, a co za tym idzie konkretne działania fizjologiczne w naszym mózgu, wszystko to co się dzieje… Wymuszają na nas skupienie się na bodźcach zewnętrznych, na kontrolowaniu siebie i motocykla, na pełnej koncentracji na zadaniu. I wysyłają w kosmos wszystko inne. Możliwe. Tylko dlaczego u innych to działa, a u innych nie?

Okrutnie mnie ciekawi, co tak naprawdę dzieje się z organizmem, a właściwie to z mózgiem człowieka, podczas takiej ekstremalnej przejażdżki. Dlaczego mimo, że może nas to zabić w każdej chwili, tak nam tego brakuje. Dlaczego za tym tęsknimy i dlaczego zimą mamy skłonności do gorszego nastroju, do wybuchania nadmiarem emocji czy też wyładowywania ich na tysiąc różnych sposobów. Niestety, raczej nie będzie mi dane tego sprawdzić, ale liczę na amerykańskich naukowców… Bo pewnie europejscy (a polscy już na pewno), nie będą mieć na to budżetu :D

I tak żyjąc sobie po swojemu, czasem zastanawiam się, po co i na co to wszystko.. I wtedy z pomocą przychodzą mądre cytaty, które prawią, że „w życiu zawsze coś się dzieje po coś”. Osobiście wolę chyba być nieogarem i niespokojnym duchem, niż mieć nudne życie. Dla innych to po prostu przejaw czystej głupoty. I szanuję ich, bo mają rację. Nadmiernie ryzykujące (z różnych powodów) jednostki ubarwiają ten nudny jak szary papier świat, ale ich zachowania są społecznie nieakceptowane, bo są niebezpieczne i zasadniczo nie ma w tym przesady – ryzykując na drodze w jakiś sposób narażamy też innych. A jak jest z wami? Wasz mózg też często wybiera się na wycieczkę w zupełnie inne miejsce niż Wy, gdy wsiadacie na motocykl? A może logiczne myślenie przychodzi z czasem czy też z wiekiem? :)

Reklamy