Archiwa tagu: historia

Dwa lata temu, za dwa lata…

Stop klatka. Dziś jest dziś. Dziś czytasz tego posta. W tym konkretnym dniu masz XX lat na karku, jakąś pracę/studia, jakiegoś partnera lub nie, jakieś problemy (raczej marne szansę, byś nie miał żadnych), jakieś marzenia i pomysły na siebie. Masz nawet pasje i mniej lub bardziej konkretne zajawki. Gadasz z konkretnymi ludźmi, z jednymi mniej, z drugimi więcej. I pauza.

Pomyśl, jak było mniej więcej dwa lata temu. Czy to było to samo zajęcie? Ci sami ludzie? Te same zajawki? Rozmawiałeś najczęściej z tym samym „składem”? Co robiłeś, z czym walczyłeś i o czym marzyłeś? Pewnie zaszło dużo zmian. A po drodzę zmieniało się równie sporo. Dwa lata to niby mało, a jednak bardzo dużo. To teraz do przodu.

Co będzie za dwa lata? Wiesz, na jakim etapie życia będziesz? Czy będą przy Tobie Ci sami ludzie? Będziesz żył czy umrzesz? Stracisz kogoś bliskiego, a może zyskasz dziecko? A może wyjedziesz na drugi koniec świata za pracą albo miłością? Może stracisz przyjaciela, a może zyskasz nowego. Może trafisz na miłość swojego życia? A może ją stracisz? Może będziesz szczęśliwy i spełnisz obecne marzenia, a może będziesz mieć już zupełnie inne.

Życie. Taka krótka analiza, a zmienia tak dużo. W momentach, kiedy człowiek zadręcza się jakimś problemem, powinien pomyśleć przez chwilę, co było jakiś czas temu. Czy czasem niedawno nie miał innego „strasznego problemu” przez który nie mógł się na niczym skupić, a teraz ten problem to błachostka albo w ogóle nie istnieje. A ludzie? Ludzie też pojawiają się i znikają. Najlepiej, jakby Ci najważniejsi byli i jeśli są, to trzeba o nich dbać. Ale i tak bardzo dużo się zmienia. Okoliczności, rozmówcy, pragnienia. Niemal wszystko.

Naukowcy prześcigają się w podawaniu liczby lat, która gwarantuje „stałość uczuć”. Osobiście w ogóle w to nie wierzę. Ludzie się zmieniają, jedni na lepsze, inni na gorsze. Czasem nie da się już tego spasować i każdy idzie w swoją stronę. Czasem jest na odwrót – nadchodzi moment, gdy zdajemy sobie sprawę, że ta osoba, która jest gdzieś w okolicy przez tyle lat, jest tak naprawdę kimś, bez kogo nie potrafimy żyć. Loteria? Nie loteria, tylko życie. Przyszłość to jedna wielka zagadka i to co tu i teraz, to tu i teraz. Tylko i wyłącznie. A przeszłość to coś, czego zmienić nie zdołamy, możemy tylko wyciągnąć wnioski i poprawić siebie. Powtórzę, SIEBIE, bo na innych nie mamy wpływu i trzeba to sobie zapamiętać „raz na jutro”, jak to mawiała moja nauczycielka polskiego z podstawówki ;)

Życie nauczyło mnie brutalnie jednego:

„Jeśli czujesz że coś Ci zabiera tlen
lepiej to zostaw,
Jeśli widzisz że realne nie jest snem
bierz to co los da. […]
To sprawa prosta, jednak wiele zmienia
weź to zostaw, powodzenia!”

Tu i teraz potrafimy trawić jeden temat, który za moment nie będzie już dla nas w ogóle ważny. Słowo klucz: „zostaw”. Czas jest najlepszym lekiem na wszystko – od bólu porażki życiowej, utraty pracy, odrzucenia, zranienia, olania przez przyjaciela, niepowodzenia na studiach, wypadku, rozbicia auta czy motocykla. To z czasem stanie się znów przezroczyste i bez większych emocji.

Czasem jedna decyzja powoduje nieodwracalne konsekwencje i trzeba być tego świadomym. Jeden błąd może zepsuć wszystko. Jeden niewłaściwy ruch, kiedy to wydaje nam się, że postępujemy dobrze, a jest inaczej, może zniszczyć coś niepowtarzalnego i to już nigdy nie powróci, choćbyśmy stawali na głowie. Ale pomijając to wszystko – jeśli pracujesz nad sobą i zmieniasz się na lepsze, to robisz to DLA SIEBIE. Przyszłość jest niezbadana, a to, co wypracujesz, na pewno się kiedyś przyda, nawet jeśli teraz wydaje się to brzmieć absurdalnie. Pranie mózgu? Trochę. Ale co chwilę słyszę multum takich historii. Przedstawię wam dwie, randomowe, ale z życia wzięte.

Kolega A, lat już grubo po 40. Patrzę na niego i mam banana na twarzy. Człowiek szczęśliwy i spełniony. Ma kobietę, która go kocha, a on kocha ją. Pracę, która daje mu satysfakcje i kasę. Pasję, czyli muzykę. Oczywiście ma też swoje problemy, ale wszystko da się przejść. Jak było parę lat temu? Wrak. Totalny wrak. Jednego dnia stracił w wypadku żone i dziecko, jako młody człowiek. Stracił wszystko. Wylądował na ulicy, bo pił. Pił, bo sobie nie radził. Żył jak menel i mało kto wierzył, że wstanie. Wstał. Brzmi jak z filmu? Może. Ale ten człowiek naprawdę istnieje, żyje niedaleko mnie i ma się bardzo wspaniale.

Druga historia. Koleżanka M, nauczycielka. Jako młoda dziewczyna była kilka lat z facetem. Rozstała się z nim, bo nie miała już siły. Coś jej nie pasowało. Miała wrażenie, że ucieka jej życie. Później trafiała coraz gorzej. Każdy nowy był bardziej paskudny. W końcu zaszła w ciąże. Była sama jak palec z dzieckiem. Minęło 17 lat i spotkała przypadkowo pierwszego faceta. Zakochali się w sobie na nowo i są razem. Brzmi jak absurd. Gdy mi to opowiedziała, zaśmiałam się głośno ze stuprocentową pewnością, że żartuje. Nie żartowała.

To właśnie jest życie moi mili. Podstawa to marzyć. Pracować na to, żeby osiągać swoje cele. Cały czas wierzyć w siebie i w to, że jest się kimś naprawdę wartościowym. I trzymać się ludzi, którzy ciągną nas do góry, a nie dołują. Tych drugich należy odsuwać jak najdalej. Bardzo ważne, żeby skupiać się nad tym, na co mamy wpływ, a nie nad tym, czego nie jesteśmy w stanie zmienić. Podstawa to pewność siebie. Bo każdy z nas ma w sobie coś mega, czego często nie docenia, szukając dziury w całym. A to nie jest metoda. Życie i tak napisze swój scenariusz. Pogadamy za dwa lata. Albo pięć. Albo dziesięć. Wtedy przekonamy się, kto jest na wozie, a kto pod nim. A później będzie „kolejne rozdanie” :)

Reklamy