Mam marzenia

„Wciąż mam odwagę marzyć, choć to szczerze trudne.
Ale wiem, że nie odpuszczę, prędzej umrę.”

Czym w ogóle jest marzenie? Czymś realnym, czy czymś zupełnie oderwanym od rzeczywistości? Czym się różni od celu? Dla mnie niewiele. Wiem, że są marzenia niezwykle trudne do osiągnięcia, tak obiektywnie patrząc. Może i fajnie byłoby wygrać wyścig MotoGP, ale umówmy się, to mało możliwe. Tak samo jak wygranie paru baniek w Lotto. Są jednak tematy, w których mamy dużo więcej do powiedzenia. Dlatego właśnie jestem za tym, żeby z marzeń wynikały cele. Cele realne do spełnienia.

Nie ma człowieka, który by nie chciał „czegoś”. Obojętnie co to jest. Najgorsze co można zrobić, to poddać się na starcie i to olać. Co nas najbardziej motywuje? Właśnie te realne cele. Trudne do osiągnięcia, wymagające czasu i pracy, ale jednak ciągle możliwe. Skoro wiem, że nie zostane już tym Rossim, ani nawet Tito Rabatem, to chociaż mogę się rozwijać, poprawiać czasy, sylwetkę, może kiedyś jakieś Rookie 600… Nie będzie łatwo, bo brak skilla i budżetu, ale nie jest to też coś nieosiągalnego, z innej galaktyki. A cele życiowe?


Własny dom, ale niekoniecznie odwalona willa z pięcioma basenami i lokajem. Po co mi to? Najważniejsze jest własne miejsce na ziemi, ale to, co oznacza dla mnie słowo „dom”, nie kryje się pod hasłami „budynek mieszkalny”, „kilka ścian z dachem” i tak dalej. „Dom” to miejsce, w którym czuje się bezpiecznie, z człowiekiem, a w przyszłości ludźmi, których kocham i którym ja zapewniam odpowiednią atmosferę do odpoczynku. Luz, wsparcie, rozmowę, motywację. W domu powinno się po prostu czuć dobrze, odpoczywać od brudów świata i trudów życia, a nie na odwrót. Zawsze marzyłam o takim miejscu i takie kiedyś stworzę. A myśląc już typowo o domu jako budynku… Będzie musiał zawierać w sobie duuuży, wypasiony garaż, który będę traktować jak drugi „swój” pokój. Czysty, uporządkowany, z minimum dwoma motocyklami, matami, narzędziami, dobrze oświetlony, z blatem, sporą ilością miejsca… Będący jednocześnie miejscem spotkań i pracy przy sprzęcie. Taką odskocznią od wszystkiego. Idźmy dalej.

Praca. Są tacy, których satysfakcjonują wysokie zarobki, a resztę odkładają na dalszy plan. Tak mniej więcej wygląda ten cały wyścig szczurów. Każdy patrzy na hajs, nie ma co ukrywać, jest bardzo ważny. Bez niego ciężko się rozwijać, ciężko robić coś fajnego (nowe sprzęty, podróże, wymieniona wyżej chata i wszystkie inne „atrakcje”). Ale praca powinna też być dla nas choć trochę satysfakcjonująca. Jeśli zupełnie nie czujesz tego co robisz i się meczysz to… Pomyśl, bo w pracy spędzasz naprawdę wiele godzin swojego życia. Szkoda, żeby ten czas wrzucać do szuflady pod tytułem „byle mieć to za sobą”, bo przez to marnujesz sporą część życia na czymś, co Cię po prostu wkurwia. Każdy wie, że czasem trzeba, ale im krócej, tym lepiej. Trzeba znaleźć złoty środek. Cel? Dobrze się w życiu bawić, a przy okazji zarabiać hajs, który pozwoli godnie żyć. Nie mam na myśli zarabiania na grze w PS4, chociaż z tego co wiem, to gamerzy komputerowi potrafią kosić dziś niezłe siano. Ja nie muszę latać prywatnym samolotem, żeby być szczęśliwym człowiekiem. Są tacy, którzy muszą i oni mają inne cele. Grunt, żeby w ogóle je mieli i to szczęście osiągnęli.

O związkach na blogu napisałam już bardzo dużo, nie będę się powtarzać. Najważniejsze, to mieć poczucie, że czyjeś szczęście jest przynajmniej tak ważne jak własne i jest dla kogo żyć. Te wszystkie puste relacje i fikcyjne związki są smutne, ale każdy żyje tak, jak mu pasuje. Odpowiadać można tylko za siebie. Na pewno trzeba być wsparciem dla drugiej połówki, potrafić słuchać, motywować, rozwijać się wspólnie – wtedy życie staje się łatwiejsze. Dla każdego. I to powinien być cel. Coś fajnego, a nie tylko coś „aby było”. Osoby posiadające dzieci z pewnością potwierdzą, że „mieć dla kogo żyć” to nie jest puste hasło. Rodzic potrafi zrobić dla swojego malucha dosłownie wszystko. Nieraz samotne matki pokazują, że mają w sobie potężną siłę i znoszą sytuację, których przeciętny człowiek by nie zniósł. Właśnie z powodu dzieci. To samo warto robić dla partnera/partnerki, jeśli tylko jest tego wart.

Pasje. Nie każdy ją ma. Myślę, że czytający bloga przynajmniej jedną mają. Czy jest ważna? Dla mnie bardzo, bo jest przy mnie zawsze wtedy, kiedy inne „kawałki układanki” zawodzą. Po prostu wsiadam i zapominam. Pasja motywuje mnie do wielu innych działalności, w tym do pracy (to dosyć droga zabawa) czy poznawania nowych, genialnych ludzi, których bez motocykli bym nie poznała. Dzięki jeżdżeniu czuje momentami euforię, która ciągnie mnie do sportu. Wynika z tego także obcowanie z naturą, są podróże, jest spędzanie czasu z bliskimi mojemu sercu ludźmi, ze znajomymi, którzy mają takiego samego banana na twarzy jak ja. I to jest ogromna moc. Cele? Co sekundę są nowe. Zawsze coś by się chciało dokupić, coś wymienić, gdzieś pojechać – od zakupu gratów do moto, przez wyjazd na tor, na którym się jeszcze nie było, a może poprawienie czasu na dobrze znanym obiekcie. A może nauczenie się wolnej gumy, albo zejście na łokiec. Możliwości się nie kończą. Chętnie pojeździłabym po zagranicznych torach, na początek wystarczyłoby Brno, może Mugello. Fajnie byłoby się wybrać busem do Francji czy Hiszpanii, tam rozładować sprzęty i pojeździć kilka dni po lokalnych, malowniczych trasach, w ramach wakacji. Zresztą, pomysłów mam więcej niż włosów na głowie. Teraz trzeba je powoli realizować.

Podsumowanie? Warto marzyć i walczyć o te swoje marzenia. Czasem jest trudno, czasem ekstremalnie trudno, los rzuca kłody pod nogi, ludzie też. Za to inni ludzie pomgają i tak to się wszystko kręci. Trzeba znaleźć w sobie siłę i być siłą dla innych, bo wywołanie uśmiechu na twarzy drugiego człowieka to coś pięknego, czego nie da się kupić za żadne pieniądzę. Dać zabawkę, a dać szczęście, to dwie różne rzeczy :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s