Strach kontra miłość, strach kontra pasja

Znów rozkminowo, tym razem bardzo poważnie i życiowo. Każdy przeżył jakąś historię miłosną w życiu, rzadko z happy endem, niektóre to wręcz telenowele albo opery mydlane z niezliczoną ilością wątków, powrotów, rozterek, żali, radości, euforii, smutku i w ogóle, w ogóle.

Nie powiem, że mi się nie zdarzyło, bo skłamałabym. Zazwyczaj jest tak, że im bardziej człowiekowi zależy, tym bardziej coś pieprzy, znacie to? Zimne suki i twarde ch*je mają w życiu zdecydowanie najłatwiej. „Jak masz miękkie serce, to obyś dupy nie miał szklanej” – rapował sobie Paluch. Sad but true. I tak gdy człowiek się mota, i myśli, i wali głową w ścianę.. Zazwyczaj pojawia się ktoś lub coś. W moim wypadku pojawił się ktoś. Usiadł na przeciwko i pewnym tonem wyraźnie wyrzucił z siebie jedno zdanie – „Jeśli Cię kocha to nigdy nie pozwoli sobie Cię stracić”. I miał rację. Choćby waliło się i paliło, a nad nami rozpętała się trzecia wojna światowa. Mimo potężnego strachu, wątpliwości, lęków, trudności, skomplikowania sytuacji – nie, po prostu kurwa no nie.

Na czym tak naprawdę opiera się pasja do motocykli? Na tym, że strach nie jest silniejszy od miłości. Ryzyko jest potężne. Są wypadki, koszmarne wypadki. Jak myślicie, czemu ludzie wychodzą z najgorszych opresji, uciekają śmierci spod kosy, a jednak wracają i nadal robią to co kochają? No właśnie, bo to kochają. Jeśli 1100 razy, mimo bólu, rozterek i problemów, nadal wracamy, to znaczy że jest to coś więcej niż „zainteresowanie”. Mając „zainteresowania” jesteśmy w stanie zrezygnować z nich po pierwszym obiciu tyłka. Lubimy to robić, ale bez przesady. Myślicie, że nie mam obaw, że znów się poważnie połamie? Że nie siedzi mi to w głowie? Siedzi. Ale i tak wracam do jazdy, bo bez tego nie wyobrażam sobie życia. Dla odmiany lubiłam jazdę na nartach, ale odkąd pozbyłam się przez nie płuca, jakoś na stok mnie nie ciągnie. Mogę pokibicować bliskim, ale sama raczej stoję z boku. Z motocyklami nie mam takiego „problemu”.

Tak samo jak z miłością. Miłość kontra zauroczenie, zafascynowanie, zainteresowanie. Jedno i drugie na krótką metę daje radość. Zauroczenie nawet sprawia nam mniej bólu, bo mówiąc kolokwialnie mamy wyjeb*ane, więc jeśli się kończy albo psuje, to who cares. Z miłością jest zupełnie inaczej. Ona nie znika tak po prostu, ona jest. Serwuje wzloty i upadki, radości i smutki, ale jest czymś więcej. I jeśli jest, to żaden, nawet najgorszy strach nie potrafi z nią wygrać. Bo wtedy nie myśli się głową, a sercem. I nie trwa miesiąc czy rok. Po prostu jest, mimo wszystko. Mimo tych cholernych lęków i błędów, który każdy z nas popełnia. I tych siniaków na dupie. I blizn na sercu. I ruiny w głowie. To wszystko jest niczym, jeśli się naprawdę kocha. I to właśnie wtedy strach jest potężny, najpotężniejszy ze wszystkich, bo każdy boi się porażki, odrzucenia i zawodu. Boi się najmocniej na świecie. Ale ten strach jest niczym przy tym, jak nie do zniesienia jest myśl o tym, że ktoś zniknie z naszego życia.

Miałam w życiu wiele różnych zajawek, ale dla motocykli byłam i jestem w stanie rezygnować z każdej z nich. Tak samo wiele razy się zauroczyłam, jak każdy z nas, ale tylko dla miłości jestem w stanie zrezygnować ze wszystkich dookoła. Istnieje jednak jeden istotny haczyk, na który łapie się każdy z nas. Podstawa to mieć szacunek do siebie samego. Poczucie własnej wartości. Można podać się na tacy, ale tylko odpowiednia osoba to doceni. Reszta oleje albo oleje i podepcze, a na końcu posypie solą. Pomiędzy otwarciem się i walką o szczęście, a poniżaniem siebie jest bardzo cienka granica. Każdy z nas popełnia błędy – w sporcie czy w życiu. A każdy błąd boli. To, ile jesteśmy w stanie z siebie dać i to ile ktoś jest w stanie dać nam, pokazuje dopiero, czy to jest miłość czy tylko durna zajawka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s