Stunt do nauki gumy?

Chyba każdy motocyklista chciałby umieć jeździć na jednym kole… To coś w stylu wyznacznika statusu. Umiesz? Jesteś ktoś. Nie umiesz? Cienias. Problem w tym, że nauczenie się jazdy (nie mylić ze stawianiem maszyny na koło – to większość jednak potrafi) wcale nie jest łatwą sztuką. Szczególnie, że jednym z większych problemów jest bariera psychiczna.

Później z pomocą przychodzi YouTube (opcjonalnie Facebook) i profile stunterów. Oni to robią z taką lekkością. Coś w tym musi być. Czyli na pewno motocykl – skoro specjalnie przygotowany, to pewnie jest łatwiej. No na logikę. Większa zębatka to chętniej „wstaje”, do tego klatka, więc bezpieczniej, HB, może miększe sprzęgło… To na pewno proste. I w głowie rodzi się pomysł, by do nauki „wheelie” kupić sobie stunta.

Honda CBR600 F4i stunt
Nie będę nikomu mówić „tak” lub „nie”. Po prostu opowiem o swoich odczuciach. Miałam okazję jeździć na trzech maszynach względnie mogących podejść po kategorię „przygotowany do stuntu” – Hondą CBR600 F2 z silnikiem od F3, Yamahą R6 2003 (ze zmienionym zawiasem, ta akurat miała już wsadzonego USD z polifta) oraz własną, aktualnie posiadaną Hondą CBR600 F4i.

Yamaha R6 stunt
Wszystkie miały oczywiście zmienione przełożenia z tyłu. O ile pamiętam w każdym przypadku siedziało 60 zębów, ale mogę się mylić co do F2. Nie mam wielkich doświadczeń jeśli chodzi o jazdę takimi motocyklami, wręcz przeciwnie. „Wychowałam się” i cały czas jeżdżę na typowych sportach, w większości o pojemności 1000ccm, z niską kierownica i tak dalej. Jeśli chodzi o gumy na motocyklu drogowym, radzę sobie całkiem przyzwoicie. Nie jestem jakimś wybitnym kozakiem, ale daje sobie radę. Teraz stoję przed wyzwaniem ujarzmienia stunta. Mam więc skale porównawczą.

Honda 954RR Fireblade wheelie
Różnice? Kolosalne. Zacznijmy od sprzęgła. Klamkę w motocyklu drogowym „całe życie” wciskałam dwoma palcami. W stuncie muszę jednym – drugi palec (środkowy) siedzi na HB, czyli tylnym hamulcu obsługiwanym lewą ręką. Przyzwyczajenie się do obsługi klamki jednym palcem mniej jest wbrew pozorom trudne, bo kierują mną odruchy wyuczone przez kilka lat jazdy. Jesteśmy jak maszynki. Upraszczamy sobie życie, robiąc coś „just like that”. Ja to swoje „just like that” muszę nieco zmodyfikować na wersję „droga” i wersję „stunt”. Sprzęgło jest też nieco miększe, ale to akurat lepiej.

Przełożenia. 600ccm na zębatce 60 daje naprawdę krótkie biegi i dużo hałasu. Na dodatek motocykl jest dużo bardziej agresywny. W przypadku mojej Hondy „siedzi” też krótki rollgaz, co daje piorunujące połączenie, w którym milimetrowy ruch nadgarstkiem powoduje szarpnięcie. A chodzi przecież o płynną obsługę gazu na gumie…

Honda CBR600 F4i stunt
Kolejna sprawa – kierownica. Większość użytkowników motocykli sportowych jest przyzwyczajona do sportowych kierownic, tym czasem w stuntach mamy proste kiery, najczęściej na clip-onach (czasem po prostu proste). To wymusza inną pozycję, inny sposób skręcania, a nawet inne rozłożenie ciężaru ciała. Na gumie również.

Obsługa HB. Niby do nauki podnoszenia motocykla nie jest to konieczne, ale później już całkiem przydatne. Na co dzień tego nie mamy. Jeśli ktoś nigdy nie miał z tym gadżetem styczności, może go sobie nawet użyć… przypadkiem. Nie wtedy, kiedy trzeba. W zależności od tego jak działa handbrake w motocyklu, na którym aktualnie siedzimy, różnie się to może skończyć.

Honda CBR600 F4i stunt
Powracając do tematu… Czy motocykl przerobiony pod stunt, pojemności 600ccm lub większej, nadaje się do nauki jazdy na jednym kole? MOIM ZDANIEM (podkreślam, MOIM) – nie. Jeśli jeździcie motocyklem sportowym, drogowym, naprawdę łatwiej wam będzie targać w górę taką maszynę. Bez problemu można stawiać na koło każdą sześćsetkę, o litrze nie wspominając. I na pewno będzie ona mniej nerwowa, a co za tym idzie, łatwiejsza do ogarnięcia. I łatwiej jest na niej przełamać barierę siedzącą w głowie. Jeśli motocykl z miejsca staje w balans – genialnie, szczególnie dla stunterów. Ale dla kogoś kto zaczyna, to po prostu KO dla psychiki. Bariery najłatwiej przełamywać stopniowo, a w przypadku motocykla przygotowanego specjalnie dla jazdy EKSTREMALNEJ, jaką jest stunt, o stopniowość jest piekielnie trudno.

A Wy, jakie macie zdanie na ten temat? Zaczynał ktoś z was naukę gum od stunta?  :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s