O Gymkhanie słów kilka

W sobotę we Wrocławiu odbyła się druga runda Gymkhana GP. Oczywiście nie mogło mnie tam zabraknąć, choć nie startowałam (czego baaardzo żałuje…). Miałam jednak okazję obserwować zacięcie i zaangażowanie amatorów oraz wielką klasę zawodowców. I jestem pod wrażeniem.

Trasa być może nie była ekstremalnie trudna, jednak przejechanie jej w jak najkrótszym czasie stanowiło spore wyzwanie. Nie sztuką jest zmieścić się między pachołkami – chodzi o to, by zrobić to pieruńsko szybko. Tak właśnie jeździli zawodnicy z grupy „pro”, którym można pozazdrościć umiejętności. Żałuje, że nie nagrałam filmiku z ich popisów, ale wiem, że taki materiał pojawi się wkrótce w sieci :) Czapki z głów w stronę organizatorów, bo wszystko wypadło bardzo dobrze.

Gymkhana

Co ciekawe, zawodnicy startowali dosłownie na każdym typie motocykli. Były sportowo-turystyczne, sportowe, turystyczne, a nawet supermoto. To tylko potwierdza tezę, że Gymkhanę można uprawiać na każdym jednośladzie. Kolejnym plusem była ilość kobiet, startujących w zawodach. Najlepsza okazała się Maja Staniszewska, ale pozostałym zdecydowanie nie można odmówić woli walki. Cieszy fakt, że płeć piękna coraz mocnej akcentuje swoją obecność w tym „męskim” świecie. Oby tak dalej!

Gymkhana

Przy okazji wrocławskiej rundy Gymkhany swoje umiejętności zaprezentował także stunter „Ciutek”, który jak zwykle zniszczył mi system. Obserwowałam cały pokaz z niesłabnącą ekscytacją i analizowałam każdy ruch kierowcy. O tym, że marzenia się spełniają, przekonałam się już dawno, więc z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością wiem, że wkrótce będę nałogowo latać na kole. Kwestia czasu ;) Na razie na przeszkodzie stoją finanse, ale plan jest, oby udało się go szybko zrealizować.

stunt

A dopóki w garażu nie stoi „stuntowóz”, ćwiczę na rowerze. Kilka dni temu pocztą przyszedł mój nowy zakup – pojazd MTB. Latam po lesie, wybierając najgorsze ścieżki i największe wertepy. Niesamowita frajda, polecam wariatom takim jak ja :) Przy okazji to całkiem niezły trening kondycyjny – naprawdę trzeba się trochę namachać, żeby przejechać przez ciężki teren. A jaka satysfakcja!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s