Artur Czaja

Samochodowe pasje Artura Czai

Artur Czaja – człowiek, który całej Częstochowie i żużlowej Polsce kojarzy się tylko z jazdą w lewo. Chodzą jednak słuchy, że w wolnych chwilach zdradza jednoślady z czterema kółkami. Postanowiłam sprawdzić, czy to prawda.

Junior Dospelu Włókniarza Częstochowa z roku na rok notuje coraz lepsze wyniki na żużlowych torach. Jak sam przyznaje, przez zawodowe uprawianie sportu ma niewiele wolnego czasu. Ale jeśli już zdarzy mu się wolna chwila, to zamiast grać na konsoli czy spoglądać na swoje motocykle w warsztacie, zdecydowanie woli.. tuningować swój samochód.

– To prawda (śmiech). Nie biorę udziału w żadnych wyścigach, ale lubię samochody i bardzo mocno się nimi interesuję. Różnymi markami. Podobają mi się oczywiście sportowe auta, a najlepiej takie, które można łatwo przerabiać. Bardzo lubię sam troszkę w nich pogrzebać, w wolnej chwili, choć taka od dawna mi się nie zdarzyła (śmiech). Do tego czytam różne nowinki o częściach i tak dalej. – powiedział częstochowianin.

Artur Czaja
Artur Czaja

– Co ciekawe nie mam ulubionej marki ani modelu. Lubię różne auta, każde pod innym względem. – dodał Czaja. Niespełna dwudziestoletni żużlowiec często odwiedza kolegów w zakładach, w których ulepszane są pojazdy. Może to będzie sposób na życie Artura po zakończeniu kariery? – O tak, bardzo bym chciał mieć kiedyś taki zakład. Póki co sam zajmuję się prostymi przeróbkami, a do chłopaków jadę np. po to, by wgrali mi do samochodu nową mapę pod dane części. Oczywiście, gdy sam nie potrafię czegoś zrobić, to pomagają mi koledzy z częstochowskiego Best Performace. – opowiedział mi „Józek”.

Jakie więc przeróbki zastosował Artur w swoim własnym samochodzie? Może nitro? – Nie, nie (śmiech). Nic takiego. Mam przelotowy wydech od samego turbo, aluminiowy dolot powietrza i do tego odpowiednia mapa. Moje auto jest bardzo podatne na tuning, więc dzięki temu zyskałem bardzo dużo mocy, z takich pierdółek. Mam jeszcze kilka innych gadżetów, ale nie wchodzą w zakres podwyższenia mocy. – przyznał.

Artur Czaja
Artur Czaja

Skoro młodego żużlowca kręcą sportowe samochody, to można przypuszczać, że sportowe motocykle również. Nic bardziej mylnego. – Zdecydowanie wole auta, nie lubię ścigaczy (śmiech). Wiem, że teraz Ci podpadłem. Jeździłem i już nie będę. Nie jest to do końca dobre, bo jeśli już zawodowo jeżdżę, to muszę na siebie uważać. Takie jest moje zdanie. – wytłumaczył Czaja. Szaleństwa szosowe na dwóch kółkach nie, ale jazda w terenie.. jak najbardziej. – To dobry trening i jeszcze lepsza zabawa. Uwielbiam hopki, uwielbiam jazdę po wysokich bandach. Super uczucie. – powiedział częstochowianin.

Artur Czaja
Artur Czaja

Co ciekawe, Artur zapytany co było pierwsze, motocross czy żużel, bez wahania odpowiada – „motocross”! Czemu więc nie został profesjonalnym zawodnikiem i nie ściga się dziś w terenie? – Choć motocross był pierwszy, to nigdy nawet nie spróbowałem swoich sił w klubie. Był za daleko (śmiech). I bardzo dobrze, że był daleko, bo polski żużel straciłby niezwykle utalentowanego i sympatycznego zawodnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s