Yamaha R6

Moje boje warsztatowe

Było trochę śmiechu, ale ostatecznie poszło wyjątkowo gładko. Serwisówka, stalowe nerwy i pierwsza w życiu wymiana oleju z filtrem zakończona powodzeniem. Silnik nie stuka, nie puka i nie wybuchł, czyli można ogłosić sukces i świętować. Jedynym minusem operacji jest zaginięcie w niewyjaśnionych okolicznościach jednej ze śrubek mocujących owiewkę. Cóż, podobno śrubki mają to do siebie, że giną – szczególnie jeśli ktoś jest tak doskonale zorganizowany i pedantyczny jak ja ;-)

Sobotnie boje zmusiły mnie do refleksji – ciągle brakuje narzędzi, miejsca do pracy, a nawet głupich pojemniczków. Jest zadanie na zimę. Gruntowna przebudowa miejsca prac i zabaw to jeden z celów przedsezonowych. Zadanie jest o tyle trudne, że w garażu oprócz trzech motocykli, które są dosyć znacznych rozmiarów (moja R6 oraz SV650S i Bandit 600S), zalegają również różne różności, które nie są moją własnością, za to radośnie zajmują miejsce i jakby ich nie ustawić, to i tak zagracają większość przestrzeni. Czas włączyć kreatywność.. albo zrobić ognisko :-D

Najbliższe plany zakładają wymianę filtra powietrza oraz płynu chłodniczego, żeby maszynę przygotować do nowego sezonu na tip top. Póki co ciągle trwa stary, a im częściej otwieram strony z prognozami pogody, tym bardziej radosną mam minę. Wiosna zimą wydaje się wcale nie planować opuszczenia granic naszego kraju, wręcz przeciwnie. Mam tylko nadzieję, że śnieg nie postanowi spaść w marcu i poleżeć do maja.

Yamaha R6W sobotę zabrałam ścigacza na wycieczkę do Wojnowic :-)

Korzystając z ładnej pogody wytargałam w sobotę z garażu motorynkę kolegi i pomęczyłam go trochę. Uczy się jeździć. Weekendowa lekcja była pod tym względem niezwykle dydaktycznie wartościowa – SV-ka pierwszy raz, odkąd zmieniła właściciela, zapoznała się bliżej z asfaltem. A sam kursant przekonał się, że nawet ona, mimo sympatii do niskich obrotów, w pewnym momencie trafi cierpliwość :-) Kilka krótkich ujęć z tych jazd znajdziecie na moim Instagramie – nauczyłam się wrzucać tam filmiki, więc możecie się spodziewać w najbliższym czasie istnego wysypu :-D

Tymczasem kiełkują też inne plany – 25 stycznia 2014 wybieram się z fajną ekipą do Opola na Galę Lodową. Żużel zimą to to, co tygryski lubią niezwykle. W końcu ileż może trwać odwyk.. będzie na pewno dużo śmiechu. Nie należy się spodziewać nieziemskich emocji, ale frajda gwarantowana. I o to chodzi. Oby to była dobra wróżba na nowy sezon ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s