Grzeczny chłopczyk czy bestia? O FZ8 słów kilka.

Wreszcie znalazłam chwilę, by skupić się na krótkiej recenzji bardzo ciekawego motocykla. Ciekawego pod wieloma względami. I nie chodzi tu o nowe technologie, bajery i wodotryski. Chodzi o, nazwijmy to, walory użytkowe.

Yamaha, po niemałym spadku sprzedaży przede wszystkim pochodzącej z tej samej rodziny „sześćsetki”, w 2010 roku zdecydowała się na wprowadzenie na rynek kompromisu pomiędzy małym a dużym Fazerem. Średniakiem został FZ8. Miał on zapewnić więcej wrażeń tym, których znudził FZ6, a oszczędzić tych, którzy boją się urwania rąk przez FZ1.

Design, oceniając go kobiecym okiem, jest nienaganny. Wyrazista linia, wszystko odpowiednio dobrane i dopracowane. Maszyna wygląda na potężną, ale jej masa nie przerazi nawet małej, drobnej motocyklistki. Sporej wielkości wydech budzi respekt, choć.. jego walory estetyczne są wątpliwe. Tak czy inaczej, Fazer jest po prostu ładny.

Yamaha FZ8 Fazer

Czym FZ8 różni się od większego brata, FZ1? Wizualnie nie ma wielu różnic. Silnik to nieco uspokojona wersja tego, co znajdziemy w litrze. Kastracja polegała na kilku zabiegach, takich jak zmniejszenie średnicy cylindra z 77 do 68mm. Zmiany objęły także wał korbowy i głowicę. Wszystko to miało okiełznać bestię i zrobić z FZ8 maszynę dla każdego, liniowo oddającą moc.

Udało się – nie jest słabo, ponieważ średni Fazer przyspiesza bardzo sprawnie, osiągając maksymalnie 82Nm przy 8000obr/min. Nie jest także nazbyt dziko – mocne odkręcenie manetki nie grozi nam wyrwaniem łokci ze stawów. Proces nabierania prędkości przebiega płynnie i bez komplikacji, aż do czerwonego pola.

Yamaha FZ8 Fazer

Testowana przeze mnie wersja posiadała ABS. Skuteczny. Do działania hamulców nie mam najmniejszych zastrzeżeń.  Podobnie jak do prowadzenia FZ8. Maszyna nie przeszkadza w sprawnym poruszaniu się ani w mieście, ani na trasie. Przeciskanie się między samochodami w korku nie sprawia problemów, podobnie jak dłuższa jazda autostradą. Oczywiście, opinia ta jest efektem testów wersji z owiewką – naked nie zapewnia żadnej ochrony przed wiatrem i z pewnością jest mniej wygodny w trasie pokonywanej z większą prędkością. Na szczęście maszyna dobrze radzi sobie podczas walki z  nierównościami, zapewniając komfort podróżowania. Być może jestem wyczulona na „przyjemność z jazdy” po sporej ilości kilometrów na V-ce, ale kultura pracy silnika w FZ8 to absolutnie klasa światowa. Wyjeżdżając z garażu średnim Fazerem nie narażamy się na drgawki ustępujące długo po jeździe motocyklem.

Yamaha FZ8 Fazer

Wertując inne testy natknęłam się na opinie, że kanapa jest niewygodna. O dziwo nie mam podobnych odczuć. Według mnie zasługuje na miano przynajmniej przyzwoitej. Za to sama maszyna dała mi wiele radości podczas pokonywania górskich winkli. Na wyjściach nie brakowało mocy. Można powiedzieć, że FZ8 taki wesoły przyjaciel swojego Pana – potrafi dostosować się do każdej sytuacji.

Jeśli szukacie motocykla do wszystkiego, to jest niemal idealna propozycja. Uniwersalność nie oznacza jednak nudy – średni Fazer potrafi pokazać pazur, jeśli tylko wiezie na sobie odpowiedniego człowieka. Nie taki z niego grzeczny chłopczyk, jak go malują.

PS. Serdecznie dziękuje Wrocławskiemu Centrum Motocyklowemu Motorland za udostępnienie motocykla do niezależnych testów oraz wszystkim pomocnikom i towarzyszom :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s