Wspomnienia i strachy na lachy

Sezon motocyklowy wciąż trwa, choć do końca już bliżej niż dalej. Pada, kropi, siąpi – jak kto woli to nazywać. Ciężkie chmury wiszą nad ziemią i nie dają o sobie zapomnieć. Tak, wiem – już wiecie co zaraz napiszę. Jeżdżę. Wczoraj wybrałam się Banditem na siłownię, uprzednio zapoznając się z prognozami pogody. Tak na wszelki wypadek – z moją sztywną szyją wolałam nie spotkać ulewy, choć mżawka nie powstrzymałaby mnie przed wyciągnięciem motocykla z garażu. Miało padać od 20:00, wyszłam z wrocławskiej Renomy przed 19:00 iii.. pada.

Trudno, deszcz mi w zasadzie nie przeszkadza. I tak nie zmoknę zbyt mocno, bo ciuchy przeszły testy względnej wodoszczelności i dają radę. Ubrałam się i ruszyłam. Właściwie zrobiło się już ciemno, na asfalcie pełno wody i kałuż. Krajobraz bliźniaczo przypominał mi ubiegły poniedziałek. Im bliżej byłam ulicy Braniborskiej, na której kilka dni temu spotkałam się z busem, zaczynałam coraz bardziej intensywnie myśleć o podobieństwach między sytuacjami. Istne deja vu, choć motocykl inny (bo tamten nie jeździ, he he..). Mijając miejsce „dzwona” zastanowiłam się po raz tysięczny, czy aby na pewno byłam już na początku pasa do skrętu, gdy kierowca Lublina wjechał mi pod koła. Tak, chyba tak.

Suzuki Bandit 600SPiękny obrazek z wtorkowego wieczoru.. deszczyk!

Gdy wróciłam uświadomiłam sobie trzy rzeczy. Po pierwsze, nic a nic się nie boję. Nie stresuje mnie ruch uliczny, nie uciekam panicznie przed samochodami. Mam taką samą świadomość zagrożenia jak wcześniej. Po drugie, po powrocie do domu szybko przebrałam się, wsiadłam w samochód i ruszyłam przywitać swoją kumpelę. Wróciła po trzech miesiącach w Stanach Zjednoczonych. Dzięki temu wiem, dlaczego mimo bólu po upadku nie jeżdżę puszką. Otóż nie da się! Kolano jest w tak niewygodnej pozycji, że przy wciskaniu sprzęgła ból rozrywa nogę. Na motocyklu nie cierpię nic a nic. I trzecia sprawa, najważniejsza. Czekając na przyjaciół w aucie popatrzyłam w kalendarz – 24 września. Rocznica śmierci Mateusza Łukaszka. „Malina”, znaliście go? Moim znajomi wiedzą doskonale, że bardzo lubię rap. Ta muzyka trafia do mojej duszy – oczywiście o ile tekst utworów jest sensowny. Nie znoszę „nawijki” o starych czasach, trawie, panienkach i alkoholu. Polski hip hop w dobrym wydaniu motywuje mnie do pracy nad sobą. Po prostu. Z „Maliną” mieliśmy dwie wspólne pasje. Nie znałam go osobiście, ale właśnie z tego powodu mam wrażenie, że znaliśmy się całkiem dobrze. Człowiek kochający motocykle całym sercem. Napisać „zginął robiąc to co kochał”, byłoby banałem. Zginął z powodu nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Internetowe, puste znicze już mu nie pomogą, ale warto o nim pamiętać. Młody chłopak, który próbował wyjść z cienia. Rozwijał się, szkolił, doskonalił. Czerpał radość z życia. Nie był wzorem, ale kto z nas nim jest?

Gdy słucham tego utworu mając świadomość, że wykonawca już nigdy nie zaśpiewa go na żywo, przechodzą mnie ciarki.

A na koniec.. trochę inna „twórczość”. Moja. Trochę inspirowana życiem „Maliny”, trochę innymi utworami motocyklowego rapu. Łapcie i śmiejcie się do woli!

„Adrenalina wzrasta, serce bije jak szalone
silnik ryczy rozgrzany, pot zalewa Twoje skronie
myślisz tylko o jednym, jak wyjść cało z sytuacji
nie ma drogi na skróty, nie ma drogi ewakuacji
tylko opór na gaz, wskazówka szybuje do góry
masz wrażenie, że lecisz, coraz bliżej Ciebie chmury
obroty są maksymalne, dźwięk rujnuje Twe granice,
ciśnienie rozwala pompę, napięcie Twą potylicę,
ręce drżą jak opętane, już gorączka się zaczyna
razem z Tobą tylko Ty, Twą Panią adrenalina,
to nie zmienia sytuacji, kręcisz silnik coraz wyżej,
jedziesz coraz szybciej, do odlotu coraz bliżej,
nie ma czasu na myślenie, odwracanie się za siebie
jeśli nie patrzysz przed siebie z automatu pysk na glebie
na dwóch kółkach tak jak w życiu, motywacja no i siła
jeśli jesteś zbyt słaby to presja Cię wykończyła.
to odwaga i ambicje, podstawowe cechy jeźdźca
patrz jak bez publiki gna, gna, gna i nie chce przestać.”

PS. Nie, nie rapuję. Tylko piszę – najczęściej w nocy, gdy nikt nie widzi ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s